Lubimy chodzić do teatru.Rozmawiamy o tym, co widzieliśmy.Pisze J. - T. czasem coś dodaje...
środa, 01 października 2014
Dziś rusza Miesiąc Teatrów Groupon - dołączamy

Informacja prasowa:

Pan Jourdain, Romeo i Julia, Courtney Love oraz Paw Królowej. Wszystkie te postaci będzie można poznać w polskich teatrach, biorących udział w inicjatywie Miesiąc Teatrów – projekcie promującym polską kulturę teatralną.

Z raportu CBOS o aktywności i doświadczeniach Polaków z 2014 roku wynika, że liczba odwiedzających teatry w Polsce jest najwyższa od 26 lat i wynosi 20%.
Groupon Polska w odpowiedzi na ten trend i zainteresowanie ofertą kulturalną Polaków ogłasza nową inicjatywę – Miesiąc Teatrów. Projekt rozpoczyna się już 1 października.
Groupon, wraz z teatrami największych polskich miast, przygotował specjalną ofertę tylko dla użytkowników serwisu. Przez miesiąc będą mieli okazję oglądać spektakle każdego gatunku: od oper, przez dramaty, po komedie w cenie niższej niż zazwyczaj.

Mecenasem pierwszej edycji Miesiąca Teatrów Groupon został Tomasz Karolak, dyrektor artystyczny teatru IMKA w Warszawie - "Właśnie rozpoczął się wirtualny festiwal teatru w Polsce. Groupon zwrócił się z propozycją, która przyczyni się do tego, aby zmienić postrzeganie teatru jako miejsca dostępnego dla wybranych. Mamy nadzieję, że wspólnie uda nam się zaprosić na widownię nową publiczność oraz pokazać, że w repertuarze każdy znajdzie coś dla siebie – nie jest to rozrywka dla wąskiej grupy koneserów. Projekt jest także ogromną szansą dla małych teatrów, które często nie mogą pozwolić sobie na kosztowną promocję".

W październikowym repertuarze teatrów biorących udział w projekcie można znaleźć prawie wszystkie gatunki sceniczne.
Do akcji Miesiąc Teatrów, oprócz Imki, dołączyły m.in. Teatr Wielki – Opera Narodowa, TR Warszawa, Teatr Studio i Teatr Powszechny w Warszawie, Teatr Polski we Wrocławiu, Teatr Nowy w Poznaniu, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie.

Wszystkie sztuki można znaleźć w specjalnej zakładce Miesiąc Teatrów na stronie www.groupon.pl.
Więcej informacji na Facebooku i w innych mediach społecznościowych oraz na stronie groupon.pl.

Będziemy korzystać.

13:48, chodzimydoteatru , Inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 września 2014
Pamiętajmy o Osieckiej 2014 - Teatr Palladium

17. Konkurs i Festiwal "Pamiętajmy o Osieckiej". Donoszę na gorąco, po uroczystym koncercie finałowym. Najpierw konkurs.

Laureatką I nagrody została Katarzyna Lassak z Zakopanego, dla mnie o tyle zaskakujące, że w sumie powtórzyła pomysł góralki Hanki Wójciak. Szkoda, że po odebraniu nagrody nie zaśpiewała drugiej piosenki. Może byłbym mniej krytyczny. II nagrodę wyśpiewał Jakub Blokesz. Mnie nie zachwycił, ale Tunia uznała, że był najmniej zmanierowany i najbardziej naturalny. Głos ma, trzeba przyznać, dla ucha przyjemny. Nie bardzo mam pomysł, co napisać o Agacie Zakrzewskiej, laureatce nagrody III – dobry głos, ale to kompletnie "nie moja bajka". Natomiast moja faworytka Marta Chyczewska wyśpiewała niestety tylko kwiat słonecznika.

Prawdziwa radość zaczęła się po przerwie.
Obejrzeliśmy spektakl(!), nie recital Katarzyny Groniec "ZOO z piosenkami Agnieszki Osieckiej".
Artystka miała pomysł jak ułożyć i jak zaśpiewać poszczególne piosenki i doskonale go realizowała. Żeby dobrze wykonać niektóre teksty Osieckiej, trzeba coś przeżyć. Dziś najjaskrawiej było to słychać w piosence "Nie zabijaj mnie powoli" zaśpiewanej także w konkursie przez młodą dziewczynę. Trzy lata temu usłyszałem balladę z filmu "Prawo i pięść" w wykonaniu Stanisława Soyki, któremu towarzyszył tylko kontrabas i byłem absolutnie zachwycony. Nie przypuszczałem, że można ten utwór zinterpretować jeszcze wspanialej – od dzisiaj wiem, że Groniec potrafi(!!!!). Do zapamiętania (i ponownego posłuchania) jest też jej "Rodzi się ptak", "Kokaina" i fantastyczna zabawa "marylowymi" tekstami wpleciona w "Piosenkę o życiu ptasim". Artystka bezbłędnie od zabawy z publicznością przechodziła do tematów poważnych, bo przecież teksty piosenek (nie pioseneczek) Osieckiej są (niech to zabrzmi najbanalniej) o życiu, które jakie jest wszyscy wiemy. Na bis zaśpiewała jeszcze "Nie być idiotą" i "Na kulawej naszej barce". Szacun za brak powtórzenia piosenek z programu, a jednocześnie te dwie znakomicie w programie znaleźć by się mogły.

Mam nadzieję, że Katarzyna Groniec nie zrealizuje swojej zapowiedzi o nienagrywaniu płyty z piosenkami Osieckiej. Moim zdaniem zrobić to MUSI!
Na stronie artystki znaleźć można listę miejsc, w których jej "ZOO" zostanie pokazane w najbliższych tygodniach. Sprawdźcie, czy jest tam Wasze miasto!


Gala 17. Konkursu i Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej" odbyła się 29 września 2014 roku w Teatrze Palladium w Warszawie.

11:56, chodzimydoteatru , Inne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 maja 2012
Szpilmania i Smuteczek

26 września 2011r. w Och-Teatrze obejrzeliśmy spektakl, na który złożyły się piosenki Władysława Szpilmana przeplatane fragmentami (najczęściej) wiadomości radiowych z "tamtej" epoki, Wszak Szpilman to przecież radio.
Reżyser i równocześnie jeden z dwójki spikerów radiowych, Andrzej Strzelecki, to jak zwykle gwarancja profesjonalnego i pełnowartościowego "produktu", nawet jeśli na scenie aktorzy zupełnie młodzi i czasem zupełnie nie znani. Prym wiodły dziewczyny, że wymienimy tylko rudowłosą piękność Katarzynę Dąbrowską, Monikę Węgiel (pamiętamy Wierę) czy trochę naszym zdaniem nie wykorzystaną Natalię Sikorę. Wśród panów pierwsze skrzypce grał Marcin Januszkiewicz a w radiowym studiu, obok reżysera pracowała Joanna Pałucka. Usłyszeliśmy, co oczywiste, nie wszystkie największe przeboje Władysława Szpilmana, ale m.in "Czerwony autobus", "W małym kinie", "Deszcz" czy "Nie wierzę piosence" wybrzmiały. Kierownikiem muzycznym spektaklu i jak mniemamy także aranżerem był Marek Stefankiewicz. Całość cudownie sentymentalna, ale czegoś jednak zabrakło. Nie chcemy tu mieszać metafizyki, więc o duchu pisać nie będziemy, o ten "brak" obwiniając sytuację, w jakiej spektakl był zagrany. Wieńczył on bowiem kilkudniowy, bardzo rozbudowany festiwal Szpilmana, na widowni żona kompozytora, pani Halina, syn Andrzej i wiele dawnych gwiazd polskiej piosenki m.in Olgierd Buczek.

12 grudnia 2011r. w Teatrze Dramatycznym, jak mawia Wiktor Zborowski, zaszczyciliśmy od strony widowni spektakl "Smuteczek czyli Ostatni naiwni",  wieczór przywołujący Kabaret Starszych Panów. Okazją była emisja przez NBP monet poświęconych panom Jeremiemu Przyborze i Jerzemu Wasowskiemu.
Spektakl wyreżyserował Maciej Stuhr wcielając się równocześnie w postać pana Y, panem X był Grzegorz Małecki - obaj świetni, dystyngowani, dowcipni, a wspomnień czar pomagała im przywoływać plejada doskonałych aktorów i wykonawców - wspaniałą hrabiną Tyłbaczewską była Ewa Konstancja Bułhak (!!!!), panną Żerżeniewską – Dominika Kuźniak (cacuszko), świetnie wypadły panie Joanna Kołaczkowska (Żerżniewska), Ania Dąbrowska (Julietta), Aga Zaryan (Pokrzywdzona). Wśród panów na szczególne wyróżnienie zasłużył Piotr Adamczyk jako docent Kurniewicz (ten garniturek i ewolucje z szarfami), ale i panowie Tomaszowie Kot - Huzar i Karolak – Pan Bącz (świetny w "Upiornym Twiście").
Wszystko w duchu, pełne cytatów, a przecież obyło się bez kopiowania i udziwniania. Perfekcja - to słowo powtarzało się często i to podkreślały w rozmowie po spektaklu panie Barbara Krafftówna i Barbara Rylska.
I jeszcze jedno, jako support wystąpił zespół wokalno-instrumentalny złożony z pracowników NBP, a posag dla hrabiny Tyłbaczewskiej osobiście na scenę dostarczył Prezes NBP, pan Marek Belka. Okazało się, że można robić takie rzeczy bez zbędnego dęcia w wielkie, acz fałszywie najczęściej brzmiące trąby. Duża przyjemność.

Ważna informacja - spektakl Andrzeja Strzeleckiego można czasem obejrzeć w Teatrze Ateneum, spektakl Maćka Stuhra podobno kiedyś jeszcze powróci, gdyby jednak nie, szczęśliwie zarejestrowała go TVP i na pewno będzie powtarzać.


13:12, chodzimydoteatru , Inne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 stycznia 2011
Zmarł Krzysztof Kolberger

Bronię się przed wpisami w takiej chwili. Nie zdobyłem się na jakiekolwiek słowo, gdy odeszła Gabriela Kownacka, dzisiaj Tunia powiedziała stanowczo – napisz.

Co, jak, po co?
Zmarł Krzysztof Kolberger. Cóż więcej można napisać? Każde następne słowo, to okropny banał. Że wybitny, że mógł jeszcze tyle zrobić, że pamiętam jego pierwsze role...
To wszystko już nic nie znaczy. Pan Krzysztof już nie wyjdzie na scenę, nie obdarzy nas swym trochę szelmowskim, trochę nieśmiałym uśmiechem przy ukłonie.
Zostają (na szczęście) jakieś filmowe fragmenty, radiowe taśmy i obrazy pamięci, na przykład Jeff z "Lucy Crown" (Teatr Telewizji, reż., Andrzej Łapicki, 1972r.).

W chwilach takich pożegnać, nie wiedzieć czemu, zawsze powracają do mnie słowa z "Pana Wołodyjowskiego". Nie odważę się ich tutaj zacytować...

20:07, chodzimydoteatru , Inne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 października 2010
Feliksy rozdane!

Z radością odnotowujemy, że spektakle i role nagrodzone Feliksami Warszawskimi opisaliśmy w naszym teatralnym dzienniku.

Polecamy więc raz jeszcze:
- "Kompleks Portnoya" nagrodzony za reżyserię Aleksandry Popławskiej i Adama Sajnuka oraz debiut Ani Smołowik;
- "Księżniczkę na opak wywróconą" z fantastyczną rolą Ewy Konstancji Bułhak;
- "Tango", w którym Edka gra Grzegorz Małecki;
- "Sztukę bez tytułu" z Borysem Szycem w roli Płatonowa i Dominiką Kluźniak jako Aleksandrą.

Przyjemnie jest znać spektakle, o których "się mówi", czego i Wam życzymy.

11:44, chodzimydoteatru , Inne
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4