Lubimy chodzić do teatru.Rozmawiamy o tym, co widzieliśmy.Pisze J. - T. czasem coś dodaje...
Kategorie: Wszystkie | Film | Inne | Kabaret | Krótko | Książki | Teatr | Z Archiwum J. | Zaproszenia
RSS
czwartek, 30 października 2014
Edith i Marlene - MTM (na scenie Palladium)

Na "Edith i Marlene" w reżyserii Márty Mészáros i inscenizacji Mazowieckiego Teatru Muzycznego im. Jana Kiepury poszliśmy, bo cenimy wielce umiejętności wokalne i aktorskie Anny Sroki-Hryń (Edith). Kusił nas też debiut sceniczny Haliny Mlynkovej (Marlene). Wysłuchaliśmy kilkunastu piosenek Piaf i Dietrich, zaśpiewanych świetnie, choć (tylko czy to można nazwać zarzutem?) niebywała perfekcja wykonawcza Sroki momentami była zbyt...perfekcyjna? wystudiowana? Jeszcze wyraźniej zobaczyliśmy to, gdy na bis zaśpiewała w duecie z Lesławem Żurkiem – zdecydowanie swobodniej, jakby lżej, milej dla słuchacza. Tą swobodą dysponowała Mlynková, ale tylko śpiewając. W scenach dramatycznych było nieco gorzej.

Podobno z przyczyn proceduralno-kontraktowych nie usłyszeliśmy żadnego duetu piosenkarek, choć tekst sugerował taką sytuację kilka razy. Z tych samych powodów (jak bezczelnie podsłuchaliśmy) nie było bisu w wykonaniu Mlynkovej. Fabuła całości wątlutka. No i ciekawe - kto nie znał się na boksie zawodowym – Éva Pataki (autorka) czy tłumacze? Przy fortepianach Czesław Majewski i Janusz Tylman. Klasa.


EDITH I MARLENE - ÉVA PATAKI
przekład: Halina i Andrzej Rutkowscy
reżyseria: Márta Mészáros
premiera: 5 marca 2013r.

18:57, chodzimydoteatru , Teatr
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 października 2014
Ofiara - Teatr WARSawy

To chyba pierwsza teatralna adaptacja powieści amerykańskiego noblisty. Dość dawno temu przeczytałem bodaj dwie jego książki –"Dar Humbolta" i "Hendersona, króla deszczu". Ta druga jest opowieścią o przemianie i pamiętam, że nawet dość łatwo (choć dla prozy Bellowa to raczej niewłaściwe słowo) przez nią przeszedłem, za to "Dar..." zmuszał do ciągłego poszukiwania kto i co zacz. Piszę o tym dlatego, że zaskoczył mnie inscenizacyjny wybór Adama Sajnuka – Bellow wydawał mi się autorem wyłącznie do czytania, bardzo wiele dzieje się tam między słowami.

Po obejrzeniu spektaklu uważam jednak, że Sajnuk dał Bellowi radę i jako reżyser i jako aktor. Wspaniale partnerował mu Grzegorz Małecki (któraż  to jego świetna rola?). Jest w tym spektaklu bardzo dużo słów, w których można się nieco pogubić, za to zagranych (podanych/przekazanych) doskonale. "Ofiara" ma w sobie coś z Kafki, jak zauważyła Tunia. Oskarżenie i jego konsekwencje tkwią gdzieś na granicy obłędu – czy którykolwiek z młodych, korporacyjnych wilków przejąłby się dziś sugestią, że z jego powodu ktoś stracił pracę? To przecież codzienność. Mamy i coś z Dostojewskiego – jest "zbrodnia", jest i "kara" (Tunia upiera się przy cudzysłowie). Przede wszystkim jest to jednak opowieść o manipulacji i stopniowej dekonstrukcji psychicznej, bo czyż nie możemy przyjąć, że w pewnym momencie Asa i Allbee to ta sama postać? Obaj stają się swoimi ofiarami. Ale także ofiarami swojego wychowania i pochodzenia.

Wspaniały jest końcowy monolog Asy (Grzegorz Małecki). Jego kruszenie się na naszych oczach.

Wielkie brawa dla pani scenograf Katarzyny Adamczyk. Być może jej dekoracja nie była specjalnie odkrywcza, ale idealnie spełniała konieczności wynikające z inscenizacji. Ściana pełna okien, drzwi, zakamarków była jednocześnie domem i miastem. Wnętrzem i zewnętrzem. Także poszarpanym życiorysem bohaterów.

To nie jest łatwy spektakl. Ani oczywisty. Ale czy naprawdę wszystko musi być łatwe i oczywiste? Obejrzeć warto, zaś osobiście zaintrygowany i zainteresowany  postaram się "Ofiarę" również przeczytać – co w sumie też polecam.

OFIARA - SAUL BELLOW
przekład: Lech Czyżewski
dramaturgia: Monika Rejtner
reżyseria: Adam Sajnuk
premiera: 26 września 2014r.

10:44, chodzimydoteatru , Teatr
Link Komentarze (2) »
środa, 01 października 2014
Dziś rusza Miesiąc Teatrów Groupon - dołączamy

Informacja prasowa:

Pan Jourdain, Romeo i Julia, Courtney Love oraz Paw Królowej. Wszystkie te postaci będzie można poznać w polskich teatrach, biorących udział w inicjatywie Miesiąc Teatrów – projekcie promującym polską kulturę teatralną.

Z raportu CBOS o aktywności i doświadczeniach Polaków z 2014 roku wynika, że liczba odwiedzających teatry w Polsce jest najwyższa od 26 lat i wynosi 20%.
Groupon Polska w odpowiedzi na ten trend i zainteresowanie ofertą kulturalną Polaków ogłasza nową inicjatywę – Miesiąc Teatrów. Projekt rozpoczyna się już 1 października.
Groupon, wraz z teatrami największych polskich miast, przygotował specjalną ofertę tylko dla użytkowników serwisu. Przez miesiąc będą mieli okazję oglądać spektakle każdego gatunku: od oper, przez dramaty, po komedie w cenie niższej niż zazwyczaj.

Mecenasem pierwszej edycji Miesiąca Teatrów Groupon został Tomasz Karolak, dyrektor artystyczny teatru IMKA w Warszawie - "Właśnie rozpoczął się wirtualny festiwal teatru w Polsce. Groupon zwrócił się z propozycją, która przyczyni się do tego, aby zmienić postrzeganie teatru jako miejsca dostępnego dla wybranych. Mamy nadzieję, że wspólnie uda nam się zaprosić na widownię nową publiczność oraz pokazać, że w repertuarze każdy znajdzie coś dla siebie – nie jest to rozrywka dla wąskiej grupy koneserów. Projekt jest także ogromną szansą dla małych teatrów, które często nie mogą pozwolić sobie na kosztowną promocję".

W październikowym repertuarze teatrów biorących udział w projekcie można znaleźć prawie wszystkie gatunki sceniczne.
Do akcji Miesiąc Teatrów, oprócz Imki, dołączyły m.in. Teatr Wielki – Opera Narodowa, TR Warszawa, Teatr Studio i Teatr Powszechny w Warszawie, Teatr Polski we Wrocławiu, Teatr Nowy w Poznaniu, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie.

Wszystkie sztuki można znaleźć w specjalnej zakładce Miesiąc Teatrów na stronie www.groupon.pl.
Więcej informacji na Facebooku i w innych mediach społecznościowych oraz na stronie groupon.pl.

Będziemy korzystać.

13:48, chodzimydoteatru , Inne
Link Komentarze (1) »
wtorek, 30 września 2014
Pamiętajmy o Osieckiej 2014 - Teatr Palladium

17. Konkurs i Festiwal "Pamiętajmy o Osieckiej". Donoszę na gorąco, po uroczystym koncercie finałowym. Najpierw konkurs.

Laureatką I nagrody została Katarzyna Lassak z Zakopanego, dla mnie o tyle zaskakujące, że w sumie powtórzyła pomysł góralki Hanki Wójciak. Szkoda, że po odebraniu nagrody nie zaśpiewała drugiej piosenki. Może byłbym mniej krytyczny. II nagrodę wyśpiewał Jakub Blokesz. Mnie nie zachwycił, ale Tunia uznała, że był najmniej zmanierowany i najbardziej naturalny. Głos ma, trzeba przyznać, dla ucha przyjemny. Nie bardzo mam pomysł, co napisać o Agacie Zakrzewskiej, laureatce nagrody III – dobry głos, ale to kompletnie "nie moja bajka". Natomiast moja faworytka Marta Chyczewska wyśpiewała niestety tylko kwiat słonecznika.

Prawdziwa radość zaczęła się po przerwie.
Obejrzeliśmy spektakl(!), nie recital Katarzyny Groniec "ZOO z piosenkami Agnieszki Osieckiej".
Artystka miała pomysł jak ułożyć i jak zaśpiewać poszczególne piosenki i doskonale go realizowała. Żeby dobrze wykonać niektóre teksty Osieckiej, trzeba coś przeżyć. Dziś najjaskrawiej było to słychać w piosence "Nie zabijaj mnie powoli" zaśpiewanej także w konkursie przez młodą dziewczynę. Trzy lata temu usłyszałem balladę z filmu "Prawo i pięść" w wykonaniu Stanisława Soyki, któremu towarzyszył tylko kontrabas i byłem absolutnie zachwycony. Nie przypuszczałem, że można ten utwór zinterpretować jeszcze wspanialej – od dzisiaj wiem, że Groniec potrafi(!!!!). Do zapamiętania (i ponownego posłuchania) jest też jej "Rodzi się ptak", "Kokaina" i fantastyczna zabawa "marylowymi" tekstami wpleciona w "Piosenkę o życiu ptasim". Artystka bezbłędnie od zabawy z publicznością przechodziła do tematów poważnych, bo przecież teksty piosenek (nie pioseneczek) Osieckiej są (niech to zabrzmi najbanalniej) o życiu, które jakie jest wszyscy wiemy. Na bis zaśpiewała jeszcze "Nie być idiotą" i "Na kulawej naszej barce". Szacun za brak powtórzenia piosenek z programu, a jednocześnie te dwie znakomicie w programie znaleźć by się mogły.

Mam nadzieję, że Katarzyna Groniec nie zrealizuje swojej zapowiedzi o nienagrywaniu płyty z piosenkami Osieckiej. Moim zdaniem zrobić to MUSI!
Na stronie artystki znaleźć można listę miejsc, w których jej "ZOO" zostanie pokazane w najbliższych tygodniach. Sprawdźcie, czy jest tam Wasze miasto!


Gala 17. Konkursu i Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej" odbyła się 29 września 2014 roku w Teatrze Palladium w Warszawie.

11:56, chodzimydoteatru , Inne
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 września 2014
Samotność pól bawełnianych - Kielce

Jeszcze na urlopie, ale przeglądając notatki, pod wpływem rozmów ze znajomymi, znaleźliśmy zaległość i aż nam wstyd, że o "Samotności pól bawełnianych" z kieleckiego Teatru im. Stefana Żeromskiego zapomnieliśmy.
"Powinniście to zobaczyć, ale łatwo nie będzie" – tak "Samotność..." zarekomendował nam zaufany teatroman. Cóż było robić... Do Kielc z Warszawy raptem 200 km. Zajęliśmy miejsca na widowni i... przeżyliśmy fascynujące widowisko (właśnie tak: "przeżyliśmy", a nie: "obejrzeliśmy").

Na scenie pusto, jedynie opary dymu i błądzące wśród nich światła reflektorów. Nagle uderzenie muzyki, w jej trakcie na scenie zjawiają się dwaj aktorzy, w czarnych garniturach i białych skarpetkach (natychmiastowe skojarzenie z Michaelem Jacksonem czy filmem "Blues Brothers") i rozpoczyna się dziki taniec. Aktorzy, cały czas zwróceni twarzami do widzów, więc nie nawiązując kontaktu, jednak "rozmawiają", coś sobie oferując i dość szybko orientujemy się, co jest towarem. Spektakl Radosława Rychcika na pewno jest odważny, obnaża  człowieka – także dosłownie, ale ta nagość nie oburza, jest uprawniona, symbolizuje bezbronność. I niech to zabrzmi najbanalniej – to wstrząsająca  opowieść o samotności i o wyrwaniu się  z niej za wszelką cenę. Autorem "Samotności pól bawełnianych" jest Bernard-Marie Koltès, nieżyjący już (zmarł na AIDS) przedstawiciel ruchu gejowskiego. Na scenie trzech(!?) świetnych wykonawców – Tomasz Nosinski, Wojciech Niemczyk i... Natural Born Chillers – zespół, którego muzyka jest tu absolutnie równoprawnym, a momentami najważniejszym aktorem.

Niezwykłe, może troszkę przesadzę fenomenalne widowisko, i można by tak chwalić i chwalić, ale przecież trzeba(?) coś znaleźć – i według mnie sekwencja video burzy misternie budowany nastrój.
Jednak - jeśli ktoś jeszcze nie widział, niechaj się czai – istnieje bowiem bardzo dobry telewizyjny zapis tego spektaklu. Na nim również można polegać.


SAMOTNOŚĆ PÓL BAWEŁNIANYCH – BERNARD-MARIE KOLTÈS
przekład: Marian Mahor
reżyseria: Radosław Rychcik
premiera: 3 października 2009r.

15:24, chodzimydoteatru , Teatr
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54