Lubimy chodzić do teatru.Rozmawiamy o tym, co widzieliśmy.Pisze J. - T. czasem coś dodaje...
Blog > Komentarze do wpisu
Hamlet - Teatr Współczesny

Jak ważne jest czytanie ze zrozumieniem oraz wiara w rozsądek autora, bo czyż najlepszą wskazówką dla reżysera nie jest takie oto zdanie duńskiego księcia: „Wszystko bowiem, co przesadzone, przeciwne jest zamiarowi teatru, którego przeznaczeniem, jak dawniej tak i teraz, było i jest służyć niejako za zwierciadło naturze, pokazywać cnocie własne jej rysy, żywy jej obraz, a światu i duchowi wieku postać ich i piętno”. Maciej Englert posłuchał i moim zdaniem wygrał. Broniłem się przed tym spektaklem chyba ze dwa lata – kilku „Hamletów” widziałem, a z obowiązku nie muszę - synowie dorośli.
Ostatecznie się skusiłem i nie żałuję, że to dobre przedstawienie, z kapitalnym Borysem Szycem, obejrzałem. Żal mi tylko, że Szyc tak rozmienia swój talent na drobne, przyjmując role w jakiś głupkowatych komedyjkach, które skutecznie celebryckim dymem zasnuwają jego znakomite role teatralne – Płatonowa, Józefa K. czy teraz Hamleta. Szyc gra słynnego Duńczyka z pewną nonszalancją, współcześnie, jakby wbrew dziewiętnastowiecznemu przekładowi Józefa Paszkowskiego – można z tego uczynić spektaklowi zarzut, ale nie widzę powodu, zwłaszcza że każde słowo jest zrozumiałe i dociera. A że brak patosu wielkich monologów... może dziś tak trzeba?
Maciejowi Englertowi i jego aktorom wyraźnie przyświecało zdanie T.S. Eliota, które brzmi: „Szekspir jest tak wielki, że najpewniej nigdy nie zdołamy oddać mu sprawiedliwości. A skoro tak, powinniśmy przynajmniej zmieniać od czasu do czasu sposoby, jakimi wyrządzamy mu krzywdę”.

Wracając do aktorów – Szyc znakomicie cieniował swoje stany emocjonalne swojego bohatera. W pamięć zapadł mi też Sławomir Orzechowski w roli wiernego, choć niezbyt mądrego królewskiego sługi i troskliwego ojca Poloniusza. Ciekawym pomysłem Englerta było obsadzenie Katarzyny Dąbrowskiej w roli Gertrudy, młodość aktorki dodawała postaci niejednoznaczności. Tym razem Dąbrowska grała z kontuzją ręki (szacun) i każde gwałtowne przystąpienie Hamleta do matki budziło mój niepokój. Klaudiusza zagrał niezawodny ostatnio Andrzej Zieliński, zaś Laertesa, pierwszy raz oglądany na scenie, także Zieliński, tyle że Wojciech. Ofelią była niepokojąco urodziwa Kamila Kuboth. W pojedynku Laertesa z Hamletem, który zrobił na mnie spore wrażenie, pobrzmiewały mi echa tej samej sceny z inscenizacji Adama Hanuszkiewicza z 1970 roku, kiedy Daniel Olbrychski – Hamlet ranił Damiana Damięckiego – Laertesa – tak prawdziwie i intensywnie ich potyczka wyglądała. No i kolejny raz we Współczesnym podziwiam warsztat i kunszt Marcina Stajewskiego, któremu w niepojęty dla mnie sposób udaje się powiększyć scenę do „normalnych” rozmiarów – kto kiedykolwiek był we Współczesnym – wie o czym mówię.

Podsumowując – to były udane cztery godziny życia.


HAMLET – WILIAM SHAKESPEARE
przekład: Józef Paszkowski
reżyseria: Maciej Englert
premiera: 1 czerwca 2012

 

wtorek, 29 września 2015, chodzimydoteatru

Polecane wpisy

  • Mamma mia! - Teatr Roma

    Obejrzeliśmy hit Teatru Roma, czyli spektakl „Mamma mia!” . Nie należymy do wielbicieli musicali, acz staramy się w miarę możliwości być na bieżąco

  • Ewelina płacze - TR Warszawa

    Śmiało możemy napisać – rewelacja! Anna Karasińska autorka i reżyserka (to debiut!) pokazała smutną prawdę o magii teatru, a nawet szerzej – szołbi

  • MŁYNARSKI - obowiązkowo dwa razy

    Na początek teza: Wojciech Młynarski jest artystą zapoznanym. Ukazało się raptem siedem czy osiem tomików z jego tekstami, ostatni w 2007 roku, pierwszy, co sk