Lubimy chodzić do teatru.Rozmawiamy o tym, co widzieliśmy.Pisze J. - T. czasem coś dodaje...
Blog > Komentarze do wpisu
Siedem spektakli i dziewięć książek...

Zamykamy rok 2012: najpierw króciutko o ostatnich listopadowo-grudniowych spektaklach, uzupełnieniem zaś będzie kilka książek o tematyce teatralnej...

1. "Złoty smok", Roland Schimmelpfennig, Teatr Praga, Scena Przodownik.

Pięcioro aktorów opowiada historie, których bohaterami są przede wszystkim nielegalni imigranci z Azji, zatrudnieni w restauracji. Radosne hasło reklamowe "Witajcie w >>Złotym smoku!<<" tu raczej nie obowiązuje. U Schimmelpfenniga nikt nie jest szczęśliwy, mieszają się historie smutne z dramatycznymi, a te śmieszne są tylko pozornie śmieszne.
W sumie nie bardzo rozumieliśmy sens tego wszystkiego. Czy chodziło o problem imigrantów? Czy bardziej o beznadziejność życia?
Reżyseria Redbada Kllinstry, z piątki aktorów oboje wybraliśmy Elżbietę Kwintę.

2. "Taksówka", Igor Gorzkowski, Studio teatralne Koło, Soho Factory.
Spektakl inspirowany scenariuszem Willa Kerna do filmu "Chicago cab". Chyba 6 lat temu zadałem sobie, za Łukaszem Drewniakiem, pytanie: "Teatr w samochodzie?" - dzisiaj je powtórzę i podobnie odpowiem, dzięki Gorzkowskiemu – tak! Inspiracja scenariuszem filmowym bezbłędnie przeniesiona na nasz grunt: wigilia, taksówka i jej kierowca, kilkoro
sfrustrowanych pasażerów (taki dzień wyzwala pewne stany), radiowy didżej (także niezbyt szczęśliwy), szkielet auta na sprężynach, z tyłu na ekranie przemyka Warszawa. Tu ważne jest to co się mówi.
Czwórka aktorów: Anna Sroka-Hryń (w każdym wcieleniu wspaniała, musimy napisać, jak zwykle), Sławomir Grzymkowski (przemiana za przemianą), Wiktor Korzeniewski (kierowca – trzecie spotkanie i znowu nie możemy się czepiać) oraz Bartosz Mazur (jako didżej jednak za mało wiarygodny).

3. "Ach! Odessa – Mama...", Teatr Żydowski.
Musical na motywach twórczości Izaaka Babla i pieśni z bandyckiej Mołdawianki. Wrażenie wizualne i wokalne bardzo dobre, ale niestety chwilami tekst Babla przepada. No i aż prosi się  o niewielkie chociaż skrócenie. Świetnie brzmi muzyka, kawał dobrej roboty Hadriana Tabęckiego, robią też wrażenie sceny zbiorowe.

4. "Wichrowe wzgórza", wg Emily Jane Brontë, Teatr Studio.
Julia Holewińska i Kuba Kowalski chcieli nam opowiedzieć o namiętnościach, każdy ma takie prawo, tylko czemu mieszać w to innych? Katarzyna i Heathcliff do tej zamierzonej opowieści o uczuciach nie byli potrzebni. Wystarczyli by Anna i Wojciech.
Jeśli Anna to Smołowik – świetna, jeśli Wojciech to Solarz – i jemu nie uwierzyliśmy.

5. "Wszędzie jest wyspa Tu", Wisława Szymborska, Teatr Polski.
To przykład jak zrobić "składankę" (obrzydliwe określenie) z poezji. Pani reżyser Magdalena Smalara, gdy ją chwaliliśmy w rozmowie po spektaklu, powiedziała ze szczerą skromnością – przecież tekst był niezły. Pani Magdo, tym prościej coś takiego schrzanić. Wsłuchaliśmy się w mądrość Wisławy Szymborskiej, nie zakłócaną przez muzykę i powiedzianą przez aktorki, które nie uważały, że są najważniejsze.
Panie Izabella Bukowska, Natalia Sikora, Magdalena Smalara i Joanna Trzepiecińska wiersze naszej noblistki także śpiewały, dwa tytuły: "Jaskółka" i "Ella w niebie", w wykonaniu Sikory, mnie wbiły w fotel. Za muzykę odpowiadała Urszula Borkowska, rzadki to przypadek, by tak słyszeć tekst. Czterem paniom na scenie towarzyszyło męskie trio
muzyczne – ważne słowo - towarzyszyło właśnie.
Polecamy też wielu „tfórcom” teatralnym wiersz pani Szymborskiej o teatrze.

6. "Nie jesteś sama", Agnieszka Osiecka, Teatr Roma (od stycznia 2013 Ateneum).
Obejrzeliśmy ten wyjątkowy spektakl w ramach finału Festiwalu "Pamiętajmy o Osieckiej". Piosenki, wybrane i ułożone przez Artura Barcisia, tworzą spektakl o kobiecie, która w swym życiu wiele przeszła – jakże inaczej zabrzmiała "Małgośka", pieśń o porzuconej i zrozpaczonej kobiecie. Teksty Agnieszki gorzkie, smutne, zabawne, ironiczne czyli mądre i zwyczajne, w interpretacjach Stanisławy Celińskiej i Krystyny Tkacz zyskały inny wymiar, wspomniana
"Małgośka", "Na zakręcie", "Nie jesteś sama", "Bossanowa do poduszki", "Niech żyje bal", że już nie wspomnę fenomenalnej "Zorby"... tych piosenek było szesnaście i właściwie powinienem wymienić wszystkie, każda kolejna wynikała z poprzedniej. Dwie wybitne aktorki włożyły w spektakl swój ogromny talent, wypunktowując każdy szczegół tekstu i stanowiły na scenie jedność. Nie ukrywały ani swojego wieku, ani pewnych niedoskonałości, nadzwyczajnie je ogrywając, a kiedy trzeba żartując. Całość wyreżyserował wspomniany Artur Barciś, dyskretnie obecny na scenie, muzycznie wypieścił Wojciech Borkowski.
Na koniec – prywatnie bardzo Ci Tunieczko dziękuje i jestem dumny z Ciebie, wiem że nie pozwolisz nic więcej napisać.
Sprawdzajcie proszę repertuar "Ateneum".

7. "Boska", Peter Quilter, Teatr Polonia.
Opowieść o Florence Foster Jenkins – naiwnej marzycielce, troszkę szalonej, ekscentrycznej milionerce, najbardziej fałszującej pieśniarce w historii. To historia o spełnionych marzeniach i o tym, że można się od rzeczywistości oderwać. Może ten tekst nie jest najwyższych lotów, może można się czepiać, ale po co, to się zwyczajnie z rozkoszą ogląda. Koniec i kropka. Jest też fenomenalnie zagrane: Ewa Telega, Krystyna Tkacz, Anna Iberszer, Wiktor Zborowski, Maciej Stuhr i Krystyna Janda (po prostu BOSKA!).


Przeczytaliśmy też:

1. Witold Sadowy, "Czas, który minął", Rytm 2009.
To bardzo duże rozczarowanie, rozumiem że autobiografia jest opowieścią o własnym życiu, ale wszystko ma jakieś granice – tu wyraźnie wedle mnie przekroczone. Autor jest absolutnie w roli głównej a wszyscy i wszystko inne to tylko tło. Ta książka powinna mieć tytuł –„JA!”. Za absolutnie zbędne uważam wynurzenia polityczne. Bardzo boli brak kalendarium nie tylko osobistego, ale i teatralnego.

2. Bogdan Łazuka, Karolina Prewęcka, "Przypuszczam, że wątpię", Prószyński i s-ka 2010.
Bohdan Łazuka, bożyszcze kobiet, gwiazda, pupilek władzy, bon vivant,     aktor, piosenkarz, uczeń i ulubieniec Ludwika Sempolińskiego i Kazimierza Rudzkiego i tak dalej itp. w rozmowie z dziennikarką Karoliną Prewęcką opowiada o tym właśnie, a że gawędziarzem jest świetnym, z właściwą swojej profesji dawką narcyzmu (to żaden zarzut), czyta się tę rozmowę pełną anegdot o czasach i kolegach bardzo miło. Musimy przyznać, że zabieraliśmy się do "Łazuki" ze sporym lękiem, ale gdy dotarliśmy do ostatniej strony, naprawdę w zawrotnym tempie oboje uznaliśmy, że "operacja wywiadowcza" się udała, i jeszcze plusik za spis filmów i spektakli.

3. Magdalena Zawadzka, „Gustaw i ja”, Marginesy 2011.
Wspomnienia Magdy Zawadzkiej o 35 latach wspólnego życia z Gustawem Holoubkiem. Można oczywiście stwierdzić "laurka" - On i Ja, ale napisana z wielką miłością i chyba z wielkiej miłości do "mojego Gucieńka". Tu nie ma miejsca na jakieś rozliczenia, to naprawdę wzruszająca opowieść o życiu z kochanym i kochającym mężczyzną, urozmaicona wieloma anegdotami, z dużą ilością zdjęć. "Gustaw i Ja" to książka dla "normalnego" czytelnika, poszukiwaczy skandali ostrzegamy.

4. Jan Kulczyński, „Co reżyser ma w środku”, PIW 2011.
Pełna ciepła, humoru i szacunku autobiograficzna gawęda(!) reżysera i pedagoga Jana Kulczyńskiego. W życiu zawodowym pan Jan zetknął się z wieloma wielkimi polskiego teatru m.in. z profesorem Aleksandrem Bardinim (jednej wypowiedzi o podlizujących się widzom aktorach tu nie zacytuję, ale cóż znaczy – udzielić kibici – zapytam), Jan Kulczyński wyreżyserował prawie setkę spektakli, sam uważa że dwa zasługują na specjalne wyróżnienie – to telewizyjne "Wesele" z roku 1981 oraz "Wieczór trzech króli" w Starej Prochowni, w babskiej obsadzie. Ten spektakl-legendę miałem przyjemność obejrzeć osobiście, a do tych dwu odautorskich wyróżnień dodać muszę jeszcze jedno. Telewizyjną "Cudzoziemkę" z Haliną Mikołajską z 1970r.

5. Krystyna Gucewicz, "Andrzej Kopiczyński. Jak być kochanym", MTJ 2012.
Jak trzeba to trzeba, musimy tak zacząć, choć to "absolutnie niepoprawnie politycznie": My "etatowego" czterdziestolatka zupełnie nie znaliśmy, a podejrzewamy, że jesteśmy w większości. No bo cóż, mówisz Kopiczyński – słyszysz inż. Karwowski, może jakiś entuzjasta kina nieśmiało dorzuci Kopernik, ale tu koniec. Gucewicz z Kopiczyńskim odkrywają dla nas przedstawienia bardzo ważne, bardzo odległe, nie tylko ze względu na czas, ale i miejsce. "Jakiś" Olsztyn, Szczecin. Naprawdę wiele się z tej książki dowiedziałem.

6. Karolina Prewęcka, "Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam", Prószyński i s-ka 2012.
Bardzo szczera, mądra, chwilami smutna, chwilami zabawna – jak życie opowieść wybitnej aktorki. "Zwykła i niezwykła jednocześnie" – te trzy słowa z książki zacytują na pewno wszyscy, ale one najtrafniej określają Celińską. Czytając ten wywiad, może lepiej rozmowę, przypomniałem sobie opolski debiut "Ptakom podobni", nie wiem czemu wtedy uznałem Celińską za amatorkę – nauczycielkę, a historię o sukience potwierdziła Rena Rolska. Potem czytając, przypomniałem sobie piegowatą Agnieszkę z filmu Wajdy, kilka nadzwyczajnych wykonań piosenek, aż do czasów  "romansu" z teatrem Warlikowskiego, gdzie teraz podziwiamy wielki talent, wspaniały warsztat i nieludzkie oddanie się roli.

7. Roman Dziewoński, "Skarpetka w ręku. Krzysztof Kowalewski w garderobie", Trio 2012.
Pomysł na niby wywiad – rzekę a niby monografię, momentami uważam za chybiony. Szczególnie szkoda, że autor nie poddał redakcyjnej obróbce wypowiedzi aktora – te przerwania, powroty tylko momentami mają urok, częściej gubią puentę. Są tu oczywiście smaczki, opowieści o kolegach aktorach i reżyserach, o niezwykłej roli teatralnej garderoby – tam właśnie znajdziemy wyjaśnienie tytułu. Zapisane pół wieku teatralnego życia, wędrówka od kultowego STS-u po obecny Współczesny.

8. Elżbieta Baniewicz, "Dziwny czas. Szkice o teatrze z lat 2000 -2012", Twórczość 2012.
Tylko jedno zdanie – niezbędnik teatromana, kilkadziesiąt ważnych i bardzo ważnych spektakli. Tak jak do "Lat tłustych", tak tu zapewne zajrzę po wielokroć, by odświeżyć w pamięci chwilę.

9. Tomasz Mościcki, "Teatry Warszawy 1944-1945. Kronika", Fundacja Historia i Kultura 2012.
Mimo, że zdążyliśmy tylko pobieżnie przekartkować, już wiemy, to bardzo ważna pozycja i bardzo dobrze przez Tomka "zrobiona". Po zimowych szaleństwach zasiądziemy.

A przy okazji – zapraszamy na "Radiową półkę z książkami" w RDC. Co sobotę, po 19.00. O wielu wymienionych tu książkach Tunia już rozmawiała, o kolejnych rozmawiać będzie.

niedziela, 20 stycznia 2013, chodzimydoteatru

Polecane wpisy

  • Mamma mia! - Teatr Roma

    Obejrzeliśmy hit Teatru Roma, czyli spektakl „Mamma mia!” . Nie należymy do wielbicieli musicali, acz staramy się w miarę możliwości być na bieżąco

  • Ewelina płacze - TR Warszawa

    Śmiało możemy napisać – rewelacja! Anna Karasińska autorka i reżyserka (to debiut!) pokazała smutną prawdę o magii teatru, a nawet szerzej – szołbi

  • MŁYNARSKI - obowiązkowo dwa razy

    Na początek teza: Wojciech Młynarski jest artystą zapoznanym. Ukazało się raptem siedem czy osiem tomików z jego tekstami, ostatni w 2007 roku, pierwszy, co sk

Komentarze
2013/01/27 12:38:53
Trochę za dużo jak na jeden raz dla mnie..
-
2013/02/13 11:45:29
Ciekawa jestem Jak porównujesz Boską na żywo i Boską w Teatrze Telewizji?
-
2013/02/27 06:30:32
Byłeś może na Diable w purpurze w Prezentacjach z Gogolewskim? Ciekawe jakie masz odczucia, bo ja niedobre. Zapraszam na mój wpis o tym
helenarotwand.blox.pl/2013/02/Smierc-na-zywo.html
Pozdrawiam
-
2013/03/04 10:35:00
Świetne spostrzeżenia i bardzo przyjemny blog. Pozdrawiam Adam Hoffman (ale nie ten Adam Hofman :P)
-
Gość: Scena Współczesna, *.home.aster.pl
2013/03/13 11:23:34
Dzień dobry!

Chcielibyśmy się skontaktować z Państwem w sprawie współpracy. Nasz adres e-mail: scenawspolczesna@gmail.com.

Pozdrawiam serdecznie,
Scena Współczesna