Lubimy chodzić do teatru.Rozmawiamy o tym, co widzieliśmy.Pisze J. - T. czasem coś dodaje...
Blog > Komentarze do wpisu
Klatka - Teatr Wolandejski

Zostaliśmy zaproszeni na spektakl Teatru Wolandejskiego. Zaproszenie przyjęliśmy i umówionego dnia, o umówionej porze pojawiliśmy się w Domu Kultury Stokłosy na Ursynowie. Teatr Wolandejski założony został w 2000 roku przez grupę pasjonatów, na czele której stał Piotr Kulczycki (obecnie już poważny student Wydziału Reżyserii na AT).
Wolandejski (swoją drogą ciekawe czy skojarzenia z Wolandem to trop dobry czy błędny) to teatr Amatorski - to wielkie "A" nie jest pomyłką, to wyraz naszego podziwu dla tego, co ci młodzi ludzie robią, podejrzewamy że swoją pasją i zaangażowaniem biją na głowę wiele zespołów profesjonalnych. Pochwał wystarczy, mimo że nie boimy się, iż się od nich wolandejczykom przewróci w głowach, wiedzą czego chcą – to widać.

Spektakl "Klatka" to opowieść o strachu, przyzwyczajeniu i sile marzenia. W tytułowej "Klatce" – celi czas się zatrzymał, wskazówki zegara pokazują 11.30. W uporządkowany, choć absurdalny świat czterech aresztantek (jedna umie pisać, druga czytać, inna wciąż słyszy głosy, kolejna próbuje oświetlić świat) wrzucona zostaje piąta, burząc pewien ustalony porządek. Świat poza ścianami pokoju istnieje tylko pozornie, jest złudą, czymś nieosiągalnym, acz pożądanym, jednak to czterech ścianach klatki jest naprawdę bezpiecznie. Dziewczyny opowiadają o swojej tragicznej przeszłości.
Oczywiście czasami w tej historii słychać dość wyraźnie szelest kartek, oczywiście daje się odczuć niepewność i niedoskonałości aktorów. Nic jednak, jak to czasem bywa, nie irytowało, nie denerwowało, daliśmy się wciągnąć w tę historię.
Brawa należą się zwłaszcza czterem głównym bohaterkom. Panowie zagrali role zdecydowanie drugoplanowe i nieco się przy tym "zagrywali". Dziewczyny rozkręcały się z minuty na minutę, tym bardziej, że im dalej, tym trudniejsze stały przed nimi zadania. Szczególnie zapamiętaliśmy i chcieliśmy wyróżnić Agatę Jakoniuk, grająca Spiętą, która swoim opanowaniem i świetną grą zrobiła na nas piorunujące wrażenie.
"Klatkę" obejrzeliśmy bardzo uważnie, bez zniecierpliwienia, a i nie bez przyjemności.


KLATKA – PIOTR KLINGER
reżyseria: Piotr Klinger i Piotr Kulczycki
premiera: 18 czerwca 2010r.

czwartek, 31 marca 2011, chodzimydoteatru

Polecane wpisy

  • Mamma mia! - Teatr Roma

    Obejrzeliśmy hit Teatru Roma, czyli spektakl „Mamma mia!” . Nie należymy do wielbicieli musicali, acz staramy się w miarę możliwości być na bieżąco

  • Ewelina płacze - TR Warszawa

    Śmiało możemy napisać – rewelacja! Anna Karasińska autorka i reżyserka (to debiut!) pokazała smutną prawdę o magii teatru, a nawet szerzej – szołbi

  • MŁYNARSKI - obowiązkowo dwa razy

    Na początek teza: Wojciech Młynarski jest artystą zapoznanym. Ukazało się raptem siedem czy osiem tomików z jego tekstami, ostatni w 2007 roku, pierwszy, co sk

Komentarze
Gość: Artix, *.merinet.pl
2011/04/01 10:36:25
Sztuka ciekawa i z przesłaniem które da się zrozumieć, o co nieraz trudno we współcześnie pisanych scenariuszach. Osobiście jestem zaskoczony grą Pani Agaty Jakoniuk. Zaskoczony pozytywnie oczywiście. Ponieważ mam niedaleko, więc czasami bywam na przedstawieniach Wolandyjskiego i do tej pory role Pani Agaty by hmm trochę "miałkie" i zazwyczaj podobne do siebie, często z nutka erotyzmu. Jak widać w "Klatce" to nie brak umiejętności powodował tą "miałkość" ale .... obsada. Może po "Klatce" będziemy mieli okazję zobaczyć Panią Agatę również w bardziej zróżnicowanym i poważniejszym repertuarze, jak widać nie brakuje jej umiejętności i zapału.